Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 093 785 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

;

piątek, 16 kwietnia 2010 14:43
Dziś odkryłam siebie.Odkryłam siebie i uciakłam w dal.Ale coś kazało mi wracać.Głos rozsądku który jednak we mnie tkwił.Ale dzisiaj ciebie nie ma już obok mnie. Już nie koją mnie słowa twe które w niebie piszesz ty. Więc nie poddam się. Nie załamię  się. Wcześciej niż się zdaje los zmieni mnie i bede silna tak nawet jeśli runie świat. Bedę wiedziała że ktoś bez przerwy strzeże mnie.Ktróregoś dnia ujrzałąm światła one wskazały mi drogę.Teraz już nie boję się .Wiem że tego czasu nie już cofnąć się ale w swecu chcę zapamiętać chwile i słowa twe.
Już nie ma znaczenia co mówią ludzie.Nie ma znaczenia to ile czasu to mi zajmnie.Liczy się to że wierzę w siebie.Liczy się to że szczera jestem.Bede uczciwa i podążała za głosem serca.Wiem że tego pragniesz.Chociaż ciebie ze mną już nie ma.Muszę sobie radzić.Chodź ciężko mi jest bez ciebie.Wiesz że byłeś dla mnie wszystkim.Ale zostawiłeś mnie na tym świecie samą.Odszedłeś chociaż nie musiałeś.Wiem że ty we mnie wierzysz.Obiecuje ci że już się nigdy nie załamię.Kiedyś na tej drugiej stronie się spotkamy.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Moja mama jeździ na wózku inwalidzkim to moja wina

poniedziałek, 12 kwietnia 2010 15:40

Ciągle widzę tę roześmianą dziewczynę. To ja, mam 12 lat i moje życie jest cudowne beztroskie. Mieszkam z mamą na przedmieściach dużego miasta. Taty nigdy nie poznałam, mama odeszła od niego krótko przed moimi narodzinami. Podobno nie chciał żebym się urodziła. Właściwie nigdy nie odczuwałam jego braku- tworzyłyśmy z mamą małą kochającą się rodzinę. Myślałam że będzie tak zawsze. I  było. Do tego feralnego dnia, kiedy zdarzył się wypadek. To straszne wydarzenie odmieniło całkowicie nasze życie... Tego dnia miałam ważny występ z moją grupą baletową. Grałam solową partię w tym przedstawieniu bardzo zależało mi aby dobrze wypaść. Byłam potwornie stremowana i właściwie nie mogłam myśleć o niczym innym! Oczywiście chciałam żeby moja mama była na tym występie. Chciałam żeby zobaczyła jak wiele się nauczyłam przez ostatni rok i że jestem w tym dobra...

Niestety traf chciał że tego dnia mama miała zaplanowaną międzynarodową konferencję w pracy i wiedziała że zostanie dłużej. .Musiałaby chyba przesiąść się w samolot z biura do domu żeby zdążyć na czas. Wieczór przed przedstawieniem był straszny pokłóciłyśmy się. Miałam pretensje że nie będzie jej przy mnie tego dnia. Wykrzyczałam jej że jest złą matką i nie ma dla mnie czasu że wszyscy rodzice przyjdą tylko nie ona. Powiedziałam jej że nigdy jej tego nie wybaczę... Mama powiedziała że zrobi wszystko żeby zdążyć na czas. Kiedy kładłam się spać słyszałam jak cicho płacze w kuchni. Krótko przed wejściem na scenę zadzwoniłam na jej komórkę. Mama wyszła odrobinę wcześniej z pracy i siedziała już w samochodzie-za wszelką cenę chciała zdążyć na mój występ. Ponaglałam ją i prosiłam żeby się pośpieszyła. Przedstawienie się zaczęło... Mamy nadal nie było... Nie zdążyła. Zanim weszłam na scenę wysłałam jej SMS-a  ,,Taka z ciebie matka...Dzięki" Potem musiałam już wyjść na scenę. Tańcząc szukałam ją wzrokiem wśród publiczności. Bezskutecznie. Byłam wściekła i rozczarowana! Tuż po przedstawieniu wbiegłam do garderoby i sięgnęłam po komórkę. Kiedy wybierałam jej numer poczułam na ramieniu czyjąś dłoń...Byłam pewna ze to mama ale to nie była ona...Ujrzałam  przed sobą bladą  twarz dyrektorki szkoły. Wyjęła mi z rąk komórkę i mocno mnie przytuliła do siebie. Zaraz potem usłyszałam ,,Twoja mama miała wypadek" o Boże-pomyślałam. -Na pewno nie żyje. Ale za chwilę dotarły do mnie kolejne informacje ; ,,Mama  żyje właśnie trwa operacja". Pomyślałam wtedy że wszystko będzie dobrze. Operacja na pewno się uda mama wróci do zdrowia i wszystko będzie tak jak dawniej ale wtedy dyrektorka dodała: ,,Nie wygląda to dobrze być może będzie sparaliżowana". W tym momencie zawalił mu się świat! Nie mogłam przestać płakać. Ciągle powtarzałam ,,To moja wina". Gdybym jej nie poganiała jej w taki sposób i nie histeryzowała tak bardzo...Gdybym nie powiedziała jej tego wszystkiego, gdybym...

Na pewno jechała zbyt szybko. To co się stało się potem pamiętam jak przez mgłę...Mama mojej przyjaciółki zawiozła mnie do szpitala. Lekarz wyjaśnił mi że rdzeń kręgowy mamy został uszkodzony i już  nigdy nie będzie mogła chodzić. Nie mogłam powstrzymać się od płaczu. W sali pooperacyjnej leżała moja mama. Była cała posiniaczona. Nie mogłam do niej wejść.  Zobaczyła mnie przez szybę. Widziałam że płakała. Mówiłam do niej a ona pokazywała że nie słyszy.  Byłam wściekła na cały świat ale najbardziej na siebie i na tego głupiego SMS-a  którego wysłałam. To przeze mnie miała wypadek. Ona sama nigdy nie robiła mi wyrzutów nie pozwalała żebym brała winę na siebie. Ciągle powtarza że jechała za szybko stało się-to jej wyjaśnienia...Ale wcale nie jest mi łatwiej z tym się pogodzić. Po bardzo długiej  rehabilitacji w szpitalu a potem w domu mama zaczęła ruszać niewładną wcześniej ręką. Nasze życie  zmieniło się zupełnie. Trzeba było przystosować dom do tego aby dało w nim się poruszać na wózku inwalidzkim np. zmontować podjazd, poszerzyć drzwi. Na stałe zamieszkała z nami ciocia która była ze mną podczas pobytu mamy w szpitalu . Mama-mimo całego nieszczęścia-nie przestawała się uśmiechać. Dzielnie walczyła żeby wróci do pracy. Udało się ma niesprawne tylko nogi ale głowa działa bez zarzutu. Jeździ do pracy zwykłym autobusem. Ja bardzo wydoroślałam przez te dwa lata. Nie zrezygnowałam z baletu chodź na początku miałam taki odruch. Wiem że mama nie chciałaby tego. Mam teraz o wiele więcej obowiązków mimo tego że pomaga nam ciocia  i inne osoby. Każdego dnia mówię mamie że ją bardzo kocham. Staram się spędzać z nią jak najwięcej czasu...Ale co z tego? Władzy w nogach nic i nikt jej nie przywróci. Nie mogę darować sobie tych SMS-ów i niepotrzebnej kłótni. Czy kiedyś przestanę się tym zadręczać? Chyba nie...


Ta historia zdarzyła się naprawdę

Postanowiłam ją tutaj dodać bo mną wstrząsnęła

A wy co o niej myślicie ?


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Historyjka

piątek, 09 kwietnia 2010 15:32
Chciałam dostać tylko kawałek nieba, taki malutki, niezauważalny fragment nieboskłonu. Po co? Hmm... A po co dziecku kupuje się wymarzoną zabawkę, nastolatce śliczną bluzkę i w jakim celu dorosły funduje sobie wypasioną furę? No, po co?

Dobrze, powiem Ci: żeby zaznać odrobinę szczęścia i poczucia bliskości. Zaraz zapytasz, z kim?! Nie wysilaj się, już Ci odpowiadam: z jedyną osobą, którąkolwiek zdążyłam pokochać w moim krótkim, aczkolwiek dość burzliwym życiu.

Dlaczego skrawek nieba?!- zastanawiasz się pewnie bez wytchnienia. Gdyż jest ono nieograniczone, piękne, błękitne i rozgwieżdżone.

Nieograniczone- jak umysł mojego ukochanego.
Piękne- niczym rzeźba jego przepięknych muskułów.
Rozgwieżdżone- jak uśmiech jego soczystych ust...
Pewnie myślisz, że jestem szurnięta... Masz rację, zwariowałam dawno temu, dla i przez niego!

Dlaczego tak...?

Dla niego, ponieważ jest pierwszym i dotąd jedynym facetem, który zainteresował się przeciętnie nieprzeciętną dziewczyną, który był cierpliwym adoratorem, znosił moją dziwną psychikę i charakter, który mimo mojego szeroko rozwiniętego indywidualizmu i wiary, że dam sobie radę sama z każdą sprawą i problemem, trwał przy mnie i wspierał mnie na duchu. On, jako jedyny z nielicznych wierzył, że jestem wrażliwą osobą i pod skorupą zimnej i niedostępnej suki, kryje się przestraszona dziewczynka.

Dlaczego przez...?

Gdyż tak, jak niespodziewanie nadeszło to ogromne uczucie, tak samo, niestety, uleciało. Hmm, masz rację, bo czy można nazwać wielkim, gdy trwało tylko kilka miesięcy? Też się nad tym często zastanawiam, ale nie o tym mówiłam...

Wracając do tematu, zwariowałam przez niego, ponieważ zapomniał, że ja też posiadam uczucia, zapomniał, stał się jak inni faceci: zimny i nieczuły, nieczuły na prośby i błagania, nie zdawał sobie sprawy, że jednostronna miłość mnie zabija, nie wiedział. Ba! Nie chciał wiedzieć, że jest dla mnie całym światem, że jego nagłe „odkochanie się" z wyżyn nieba, sprowadziło mnie do piekła czeluści. Tak samo zimnego i okrutnego, jak on!

A wiesz, dlaczego? No tak, a skąd Ty to możesz wiedzieć, przecież go nie znasz... A może znasz? W sumie żadnej nie przepuścił, ale to nie jest teraz najistotniejsze. Ważny jest fakt...

No i co zrobiłaś!

Zapomniałam, o czym chciałam Ci powiedzieć. Teraz już sobie nie przypomnę!

No tak, zapomniał. Możesz to sobie wyobrazić, że zapomniał ile ja dla niego zrobiłam, ile musiałam się wyrzec spraw i osób, abyśmy mogli być razem?! Zapomniał, tak po prostu zapomniał, że gdyby nie ja, nie byłby tym, kim jest. Nie stałby się marzeniem każdej laski, bóstwem, które może mieć dosłownie każdą laskę, bez względu na wiek i na fakt, czy ma już kogoś bliskiego, czy nie!

Nie śmiej się.

No tak, głupia jestem. Mimo, że to było bardziej niż pewne, że mnie zostawi, że mnie porzuci jak schorowanego i dawno już niekochanego psa, ja myślałam, że dzięki temu stanie się pewniejszym siebie i bardziej dowartościowanym mężczyzną. A on tak po prostu mnie zostawił.

Wiem, co teraz powiesz, masz niestety rację, powiesz mi, że przecież miłości nie można kupić, na nią nie można też zasłużyć, o nią nie powinno się nawet zabiegać. Ja chciałam, żeby przy mnie był tylko dlatego, że ja go kochałam! Czy to źle? A miał go przytrzymać przy mnie fakt, że tyle przecież dla niego zrobiłam! Tak, wiem, że to bardzo głupie, no bo przecież nie można nakazać komuś kochać na siłę!

Teraz to wiem, jednak nadal nie mogę pojąć, dlaczego odszedł... No bo przecież, gdy był ze mną, miał wszystko, praktycznie wszystko robiłam za niego: pisałam mu notatki, przepisywałam zeszyty, byłam nawet wstanie ślęczeć pięć godzin nad polskim, tylko po to, aby dwa wypracowania napisane przeze mnie były całkowicie różne!

Naiwna i głupia, dawałam się wykorzystywać- zaraz mi powiesz! Oj, wiem o tym, no ale miłość jest przecież ślepa, a przede wszystkim pierwsza prawdziwa miłość, która jest przecież tak długo wyczekiwana i nikt nie chce o niej zapomnieć!

Nadal jestem, mimo, że minęło już ponad 1,5 roku, w stanie dla niego zrobić praktycznie wszystko. Postępuję niemądrze! Kurcze, wiem o tym, ale nie mogę o nim zapomnieć i dlatego dostaję szału, gdy dowiaduję się, że się całował albo robił cokolwiek innego z jakąś dziewczyną, świruję także, gdy nie rozmawiam z nim co najmniej kilka razy dziennie...

- I dlatego zabiłaś?- spytała zniecierpliwiona pani psycholog, przesiadująca w więziennej celi już kilku ładnych godzin.
- Dlatego zabiłaś?- powtórzyła podirytowana kobieta.
- Przecież chciałam dostać tylko kawałek nieba...- powtórzyła więźniarka, zaczynając całą swoją opowieść od początku...

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Prawdziwa historia 14-letniej Ani z Gdańska

czwartek, 08 kwietnia 2010 15:07

Prawdziwa historia 14-letniej Ani.


Gimnazjum numer 2 w Gdańsku .Niby normalna szkoła ale jest o niej głośno. To właśnie tu podczas nieobecności nauczycielki doszło do strasznego wydarzenia. Nauczycielka została wezwana na chwilę do pokoju nauczycielskiego .Uczniowie pisali w tym czasie sprawdzian. Gdy tylko ona wyszła doszło do tragedii. Kilku chłopaków Mateusz Dawid Michał i Adrian wyciągnęli 14 letnią Anię z ławki. Zaczęli ją molestować i rozbierać na oczach całej klasy. Chcieli upozorować gwałt . Wszystko to filmował piąty chłopak. Robili to bo podobno Ania nie chciała chodzić z któryś z tych chłopaków . To miała być jej kara. Nikt  jej nie pomógł. W klasie było wtedy 26 uczniów. 20 To osoby oglądające to zdarzenie. Dlaczego nikt jej nie pomógł? Wystarczyło tylko pójść po nauczyciela. Wtedy możliwe  że Ania byłaby jeszcze z nami. Ale tak się niestało. Ania uciekła z lekcji. Następnego dnia Ani już nie było z nami. Odeszła. Odebrała sobie życie. Chociaż mogła jeszcze żyć. Miała całe  życie przed sobą. Miała tylko 14 lat. Chłopacy dostali tylko 3 miesiące kary. To za mało. Już i tak nic ani nikt nie zwróci życia Ani. Na pogrzeb Ani przyszli wszyscy uczniowie Gdańskiego gimnazjum . Nawet ci którzy przyglądali się temu całemu wydarzeniu . Ania na zawsze pozostanie w naszej pamięci . Nigdy o niej nie zapomnimy

 

 
Podziel się
oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

czwartek, 17 kwietnia 2014

Licznik odwiedzin:  1 040  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Archiwum

O moim bloogu

smutne historie o rozstaniu miłości śmierci bliskiej osoby

Głosuj na bloog

Średnia ocen: 3.83
Oddano głosów: 6

Wróć do głosowania

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1040

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl